Powered By Blogger

czwartek, 11 sierpnia 2011

Chmurki...

 Hey :*

No to tak.
 Mam na imię Wiktoria. Mam 13 lat. Jestem lekko zwariowana, mam swój własny świat. Kocham przyrodę. Uwielbiam wsłuchiwać się w śpiew ptaków, szum fal, szelest liści, brzęczących w około owadów. Pamiętam jak kiedyś, jeszcze za czasów wczesnego dzieciństwa oglądałam chmurki nadając im kształty zwierząt, rzeczy, roślin. Czasami zdarzało się nawet, że nadawałam chmurkom imiona. Jedną chmurkę pamiętam nadal. Miała na imię Iza. Często zasłaniała mi słoneczko i przez to płakałam. Takimi chmurkami są teraz wszyscy moi przyjaciele, jeśli któraś zasłoni mi słońce, jest  mi smutno. Chmurki zmieniają się z dnia na dzień, tak jak my zmieniamy się z sekundy na sekundę, z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Takich, jak to nazwałam smutnych chmurek było wiele. Wszystkie zmieniały się tak szybko....Przeminęły z wiatrem, tak jak nasza znajomość. Nie chodziło tylko o to, że przestaliśmy się odzywać, chodziło też, o kłótnie , których żałujemy, których wtedy nie musiało być, ale jednak powstały. Może po prostu nie było dane nam się przyjaźnić do końca życia, chociaż bardzo tego pragneliśmy.
 Tak, mam swój własny świat i otwieram go na moich przyjaciół, lecz nie wszystkim uda sie przejsc, przez tą bramę. A niektóre osoby, którym się to udało uciekli stamtąd :( A szkoda....Bo bycie w tym świecie jest piękne. Dla mnie w tym świecie liczy się wszystko, nawet zwykłe spojżenie, zwykły szum, zwykłe szurnięcie, rozmowa, dotknięcie rąk....Ale niektórzy nie potrafią odkryć piękna tego światu, udało się to tylko trzem osobom, a mianowicie Michałowi, Kayi i Oliwi. Cieszyłam się, jak pokonywali krok, po kroku, całkiem powoli zabespieczenia do wejścia mojego świata. Gratuluje im, bardzo. Teraz tylko jedna osoba jest w tym świecie. Oliwia. Kaya....zmarła :( Michał przestał wierzyć. Przestał wierzyć w cuda, w miłość od pierwszego wejżenia, w piękno świata, w mój świat. Przestał się ze mną przyjaźnić. Jest jedną z tych smutnych chmurek zasłaniających mi słoneczko. Utraciliśmy kontakt na zawsze, a byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi. Dla nas rosły na drzewie kolorowe lizaki, żołędzie i kasztany zabawkami, motyle i iskierki dobrymi duszkami. Jak miło wspominac te czasy. Stare, bo jeszcze z klas 4-5, ale cudowne. Szkoda, że pewnego dnia po prostu powiedziałaeś mi: "wybacz, ale mam nowych znajomych. Twój świat jest dla mnie zerem, teraz mam swój świayt, ten prawdziwy, realny. Może ty też przestałabyś juz marzyć i zaczęła, żyć na jawie, a nie w tym swoim wymyślonym świecie. Ogarnij sie dziewczyno. To jest prawdziwy świat, ten brutalny...". Wtedy z oczu popłynęły mi łzy, zaczełam płakac i odeszłam łkając, a on obrócił się napięcie i poszedł do tej swojej paczki. Był najgorszą chmurką na tym niebie. Mój świat popadł w ruiny i to Oliwia pomogła mi go odbudować. Była tą chmurka która wygoniła smutna chmurkę i roświetliła słoneczko tylko dla nas. Była moim wybawcą, dzięki, którem teraz nie jestem jakimś zasranym emo, jestem szczęśliwą i pełną życia dziewczynką. Istotą, której świat walił się nie raz, ale ten realny, za to ten mój, ta moja kraina, w której marzę nie została nawet tknięta, jest tylko moja, a ja cieszę się widząc jak inni staraja się w nią wejść. :)
 Moje życie polega tylko na marzeniach, bo gdyby nie było marzeń nie było by mnie. Tej szczęśliwej, śmiesznej, szczerej, kochanej, wesołej istoty, która jest wariatką zawsze i wszędzie. A gdy popłyną mi łzy, to nie z byle powodu. Nie wymyuszam ich. Wolę wymuszać łzy niż śmiech, bo śmiech jest piękniejszy gdy jest naturalny, a u mnie jest taki często. :D No to już chyba bedzie koniec notki o chmurkach. :)

Dzisiaj było cudownie. Rano wstałam, zjadłam śniadanie, umyłam się, sprzątałam, weszłam na kompa, zeszłam z kompa, pograłam na gitarze :), poszłam na spacer, potem do cioci, której nie zastałam, więc poszłam do mamy do sklepu(mojaj mama pracuje w masarni xD), poszłam do cioci, pobawiałam sie z kuzynką, wróciłam do domu, zjadłam obiad, poszłam do kolegi, ale szybko z tamtąd wróciłam umawiając się z nim na rowery. :D, poszłam do Oliwii ( ♥) Pojechałysmy na rowery :) No i huśtamy się w Trupim na huśtawkach i nagle idzie taki chłopak, wiek tak od 20-23 i ja miałam smoczka w buzi, a on wyskakuje z tekstem do Oliwii:
"-Dajcie jekj cycka i zabierzcie smoczka"- i zaczął się Burak jeden cieszyć :) I my też w śmiech. Potem wróciłyśmy do nas na podwórko i kręciłyśmy pojkami, potem pisałyśmy śmieszną historię! Jejku Jest BOSKA!

Dobra, no to na tyle :)

Paa:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz