Hej hej :*
Więc, dzisiaj przemyślenia..przemyślenia na temat miłości. Pamiętam wiele sytuacji z mojego życia. Pamiętam Maxa, który zranił mnie bardzo. Który nie uszanował mojej miłości. Który mówił, że kocha, a dopiero po zerwaniu, dowiedziałam się, jakie robił świństwa. że mnnie zdradzał. A najgorsze w tym jest to, że ja go nadal kochałam. Kochała bardzo kochałam. A taka miłość jest chyba najgorasza. Oblicze miłości, która dla jednej osoby nie ma granic, a dla drugiej jest tylko zwykłą codziennością. zabawą. grą. ja wiem, że przynudzam was tutaj, no ale...trudno się mówi.
Miłość, to nie są tylko motylko w brzuchu, pocałunki, przytulanki. Miłość to również, setki kłótni, tysiące doświadczeń, miliony wyrzeczeń i miliardy cichych dni. Miłośc, ma za dużo oblicz, za dużo złudzeń można zobaczyć. Nie chcę znowu cierpieć, nie chcę znowu płakać, nie chcę znowu myśleć. bezsensu..
Jeszcze na dodatek to co teraz przechodzę z Nią, można cholery dostać. Zastanawiam się, czy nie zwariowałam, czy nie jestem schizofremiczką widzącą, rzeczy niestwożone...Szkoda gadać.
Dziękuję za to, że są osoby ze mną bliskie, którym mogę się zawsze wygadać. I dziękuję, ludziom, których pozdrawiam zwykłym powiedzonkiem "mam cie w dupie, nara ci". Bo to dzieki wam jestem silniejsza i uczę się żyć. :)
Dziękuję. :* Cya :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz